Małe firmy w UK walczą o przetrwanie


Małe biznesy są ogromną częścią brytyjskiej gospodarki. Według danych rządowych na początku 2025 roku w UK było około 5.7 miliona prywatnych biznesów, z czego 5.64 miliona stanowiły małe firmy zatrudniające od 0 do 49 osób. Małe i średnie firmy odpowiadały za około 60% zatrudnienia w sektorze prywatnym i około 51% obrotu prywatnych biznesów. To nie jest więc margines gospodarki. To jest jej codzienne życie. To są lokalne sklepy, salony, firmy budowlane, restauracje, usługi, transport, konsultanci, jednoosobowe działalności i rodzinne spółki limited.
Przeczytałem ostatnio dane Office for National Statistics z badania Business Insights and Conditions Survey. To, co mnie w nich uderzyło, to nie same procenty, ale to, jak dobrze te dane opisują rozmowy, które coraz częściej prowadzimy z właścicielami firm.
Ponad jedna piąta aktywnie handlujących firm zanotowała spadek obrotu, a tylko 19% firm mówiło o wzroście obrotu. Jednocześnie 28% firm zauważyło wzrost cen towarów lub usług, które same kupowały, podczas gdy około 13% firm podniosło ceny sprzedawanych przez siebie produktów lub usług.
Największych problem małych biznesów w UK to koszty rosnące szybciej niż możliwość podnoszenia cen.
Właściciel firmy dostaje wyższy rachunek od dostawcy, ma wyższe koszty pracownika, zmaga się z droższym paliwem, droższym softwarem, wyższym czynszem, droższymu ubezpieczeniem i większą presję podatkową.
Kiedy Twoja firma chce podnieść cenę klientowi, bardzo często słyszy ciszę, rezygnację albo porównanie z kimś tańszym. Znasz to skądś?
Firma może mieć obrót, może mieć klientów, może nawet wyglądać z zewnątrz na stabilną, ale właściciel czuje, że z miesiąca na miesiąc zostaje mu coraz mniej.
To jest ten moment, w którym księgowość i podatki przestają być tylko administracją.
Właściciele firm w UK potrzebują dziś czegoś więcej niż księgowości
Dla wielu małych firm w UK księgowość nie powinna dziś polegać wyłącznie na tym, że ktoś po zakończeniu roku powie, ile trzeba zapłacić do HMRC. To jest za późno.
Właściciel firmy potrzebuje wcześniej wiedzieć, ile naprawdę zarabia, ile powinien odkładać na podatek, czy jego ceny mają sens, czy VAT zje mu marżę, czy zatrudnienie kolejnej osoby będzie bezpieczne i czy jego firma ma wystarczającą płynność finansową, żeby przetrwać trudniejszy okres.
Obecny rynek nie daje małym firmom zbyt dużo przestrzeni na błędy. Raport Business and Trade Committee z lutego 2026 roku pokazał, że małe i średnie firmy w UK działają pod ogromną presją kosztów. W raporcie opisano problemy z cash flow, opóźnionymi płatnościami, kosztami energii, kosztami zatrudnienia, systemem podatkowym, VAT, business rates, przestępczością w handlu i trudnością w przerzucaniu kosztów na klientów.
Powyższy raport pokazuje, że wielu właścicieli firm staje przed brutalnymi decyzjami: ograniczyć zatrudnienie, skrócić godziny pracy, zaciągnąć dodatkowy dług, podnieść ceny albo zamknąć biznes.
Moje zdanie po przeczytaniu tego raportu jest takie, że wielu właścicieli firm nie potrzebuje dziś kolejnej osoby, która tylko zaksięguje faktury. Oni potrzebują kogoś, kto pomoże im zrozumieć liczby. Potrzebują rozmowy o tym, czy ich biznes naprawdę zarabia. Potrzebują planu, jak przygotować się na podatek. Potrzebują ostrzeżenia, zanim problem z VAT, Corporation Tax, Self Assessment, PAYE albo cash flow stanie się problemem z HMRC.
Do tego dochodzi coraz większa presja ze strony HMRC. Według oficjalnych danych HMRC tax gap za rok podatkowy 2023 do 2024 wyniósł £46.8 billion, a największa część tej luki podatkowej była przypisana małym firmom. HMRC podało, że udział small businesses w tax gap wzrósł z 48% w latach 2019 do 2020 do 60% w latach 2023 do 2024.
Uważam, że nie oznacza to, że każdy mały biznes robi coś złego. Oznacza to raczej, że system jest skomplikowany, obowiązków jest coraz więcej, a błędy w małych firmach bardzo często wynikają z braku wiedzy, słabej organizacji dokumentów i braku dobrego doradztwa na czas.
Jednocześnie HMRC zapowiada większą cyfryzację, więcej działań compliance i większe zaangażowanie w odzyskiwanie zaległości. W dokumentach rządowych pojawia się informacja o finansowaniu 5,500 nowych compliance officers i 2,400 debt management officers ścigających małe biznesy.
To znaczy, że małe firmy powinny traktować podatki bardziej proaktywnie niż wcześniej. Nie dlatego, że trzeba panikować. Dlatego, że w dzisiejszych warunkach brak porządku w podatkach i finansach może bardzo szybko zamienić się w realny koszt.
W naszej firmie doradczej widzę, że wielu przedsiębiorców wcale nie chce unikać podatków. Oni chcą po prostu rozumieć, co się dzieje.
Chcą wiedzieć, dlaczego po roku pracy mają mniejszy zysk, niż zakładali. Chcą wiedzieć, dlaczego na koncie były pieniądze, a później nagle ich nie ma, bo trzeba zapłacić zaległe podatki. Chcą wiedzieć, czy mogą legalnie je podatki, ale też chcą mieć spokój, że nie robią czegoś, co za kilka lat wróci do nich jak bumerang w postaci kontroli, kary albo odsetek.
Małe biznesy potrzebują porządnej księgowości
Coraz bardziej czuję, że rola doradcy podatkowego i księgowego musi się zmieniać. Oczywiście, rozliczenia są ważne. Deklaracje muszą być złożone. Terminy muszą być dopilnowane. Ale właściciel małej firmy potrzebuje dziś czegoś więcej niż technicznego wykonania obowiązku.
Małe biznesy potrzebują kogoś, kto usiądzie z nim przy liczbach i powie prostym językiem:
tutaj tracisz pieniądze, tutaj masz ryzyko, tutaj warto zaplanować podatek, tutaj powinieneś zmienić sposób wypłacania pieniędzy, tutaj musisz uważać na VAT, a tutaj masz problem z cash flow, a nie tylko z podatkiem.
Dla mnie to nie jest tylko kwestia biznesowa. Oczywiście, każda firma musi pozyskiwać klientów i musi się rozwijać. My też. Ale nie chcę, żeby nasza praca polegała na sprzedawaniu usług dla samego sprzedawania. Chcę, żeby właściciel firmy po rozmowie z nami czuł, że naprawdę lepiej rozumie swój biznes. Że ma większy spokój. Że wie, co zrobić przed końcem roku podatkowego, a nie dopiero wtedy, gdy HMRC wyśle pismo. Że potrafi odróżnić obrót od zysku, pieniądze na koncie od pieniędzy, które naprawdę są jego, i legalną optymalizację od ryzykownego skrótu.
To, że nasza firma, TaxOne, się w finale LexisNexis Legal Awards w kategorii Customer Focus w 2024 roku, jeszcze mocniej przypomina mi, w jakim kierunku chcę rozwijać firmę. Customer Focus nie powinien być tylko hasłem. Dla mnie oznacza to, że trzeba patrzeć na klienta szerzej niż przez pryzmat jednej deklaracji podatkowej. Trzeba rozumieć, że za każdą fakturą, spółką limited, self employment, VAT return czy payroll stoją prawdziwe decyzje, prawdziwy stres i prawdziwe pieniądze.
Mały biznes w UK bardzo często nie upada nagle. Najpierw właściciel zaczyna dopłacać własnym czasem. Potem zaczyna odkładać decyzje. Potem przestaje analizować liczby, bo nie chce widzieć problemu. Potem płaci podatki z opóźnieniem. Potem bierze kolejne zobowiązania. Potem coraz trudniej mu odróżnić, czy firma ma przejściowy problem, czy model biznesowy przestał działać. Właśnie w takich momentach dobra księgowość i dobre doradztwo podatkowe mogą zrobić ogromną różnicę.
Optymalizacja podatkowa może być odpowiedzią
Nie zawsze chodzi o wielką optymalizację podatkową. Czasem największą pomocą jest prosta rzecz: uporządkowanie finansów, stworzenie systemu odkładania pieniędzy na podatek, sprawdzenie rentowności usług, policzenie realnego kosztu pracownika, przygotowanie się do VAT, zrozumienie dywidend, sprawdzenie director loan account, wyjaśnienie payments on account albo rozmowa o tym, czy limited company nadal ma sens w konkretnej sytuacji.
Właściciele małych firm są często zostawieni sami sobie. Mają być sprzedawcami, specjalistami, menedżerami, pracodawcami, windykatorami, księgowymi, specjalistami od marketingu i jeszcze mają rozumieć podatki. A podatki w UK nie są tak proste, jak wiele osób myśli. Zmiany w przepisach, cyfryzacja, Making Tax Digital, obowiązki Companies House, VAT, payroll, Corporation Tax, Self Assessment i coraz większa aktywność HMRC sprawiają, że prowadzenie firmy wymaga dziś dużo większej świadomości finansowej niż kilka lat temu.
Dlatego poza konsultacjami podatkowymi, które oferujemy biznesom, chcę też coraz więcej mówić o tym publicznie. W artykułach, na wideo, na moim kanale YouTube, na Instagramie, w rozmowach z klientami. Nie po to, żeby straszyć przedsiębiorców lecz po to, żeby pokazać im, że nie muszą czekać, aż problem stanie się większy.
Jeżeli czujesz, że pracuje coraz więcej, ale nie widzisz pieniędzy, to warto sprawdzić liczby.
Jeżeli zbliża się do VAT threshold, to warto wcześniej zaplanować ceny i marżę. Jeżeli masz firmę limited, to warto sprawdzić, czy sposób wypłacania pieniędzy jest nadal rozsądny podatkowo. Jeżeli boisz się HMRC, to warto uporządkować dokumenty, zanim przyjdzie kontrola. Jeżeli masz zaległości, to warto działać, zanim problem urośnie.
Rynek dla małych biznesów w UK jest trudny. Ale trudny rynek nie oznacza, że właściciele firm są bezradni. Oznacza, że bardziej niż kiedykolwiek biznesy potrzebują dobrych decyzji, porządnych danych i doradztwa, które mówi ludzkim językiem. I właśnie w tym obszarze chcę pomagać. Nie tylko rozliczać. Nie tylko wypełniać formularze. Pomagać właścicielom firm zrozumieć, co dzieje się z ich pieniędzmi, zanim zrobi to za nich rynek, HMRC albo brak gotówki na koncie.
Bo mały biznes nie potrzebuje dziś tylko księgowości. Mały biznes potrzebuje kontroli, spokoju i jasnego planu.

Szukaj w kategoriach: